14.02.2011

10 komentarzy

  1. Parówkowym skrytożercom mówimy stanowcze "nie!"

    OdpowiedzUsuń
  2. ..ale to nie ja te parówki, tamte.. te były moje, z Biedronki i nie kryję się z tym..

    OdpowiedzUsuń
  3. mój ulubiony fotograf gotuje w osłonkach, a potem je wyławia, serwuje zimny prysznic i będące jeszcze w szoku termicznym - obdziera do naga (wtedy nie pękają)

    OdpowiedzUsuń
  4. pękają tylko wtedy, gdy się je przegotowywuje tj. trzyma za długo na ogniu..
    nic tak jak gotowanie nie stanowi dla mnie straty czasu (do tego strasznie mnie nudzi), dlatego w między czasie często robię co innego, gdzie indziej i zdarza mi się zapominać o tym, że w ogóle coś gotuję..
    obiecuję "pochwalić się"(sama jestem bardzo ciekawa), kiedy owe parówki rozgotują się na tyle i powstanie z nich zupa "parówkowa"..

    OdpowiedzUsuń
  5. Kucharza pani potrzeba, albo inspiracji.

    OdpowiedzUsuń
  6. ( ten komentarz raczej nie do zatwierdzenia )
    jestem z siebie dumny, że wypiłem kawę :) :P

    OdpowiedzUsuń
  7. wyglądają jak rozkrojone bułki gotowe na to aby przyjąć parówkę z keczupem i musztardą.

    OdpowiedzUsuń
  8. "Twój komentarz będzie widoczny po zatwierdzeniu"??? skąd ta cenzura??

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy