03.08.2010



28 lipca 2008 roku wyruszyliśmy z pielgrzymką z Gdańska na Jasną Górę..
Piękne, niesamowite doświadczenie.
500 obcych osób (żadnych sfiksowanych 'katoli') - cudowni ludzie (również klerycy i księża;)
Ponad 40 kilometrów dziennie, piechotą..
Paraliżujący ból wszystkiego! Pleców, bioder, kolan, łydek, stóp.. Odciski i zakwasy.
Skwar, deszcz, kurz, śpiew, łzy..
To jedno z najpiękniejszych doświadczeń w moim życiu..
I ludzie, których spotkaliśmy - n/z.

10 komentarzy

  1. no ciągnie ludzi do pielgrzymek
    ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie poszłaś bo święta i tak nie będziesz. Chyba?!

    OdpowiedzUsuń
  3. 5 razy zaliczyłem te trasę, kiedy pierwszy rok poszli beze mnie - w głowie codziennie odtwarzałem każdy etap :)

    OdpowiedzUsuń
  4. oooo i Licheń widziałaś ! Umocnił wiarę ?

    OdpowiedzUsuń
  5. Obejrzałam trzy razy z rzędu. Ten set jest wspaniały. Szczególnie podoba mi się zdjęcie otwierające i to na którym jest pani, mała dziewczynka i czerwony "maluch". Muzyka którą dobrałaś, zdjęcia i opis mnie wzruszyły.
    Pisałam Ci to już pewnie kilka razy i napisze jeszcze raz: UWIELBIAM TWOJE ZDJĘCIA.

    OdpowiedzUsuń
  6. cała przyjemność po mojej stronie;))

    OdpowiedzUsuń
  7. dziękuję za te 2 minuty 38 sekund zdjęć, muzyki, wzruszeń!

    K.

    OdpowiedzUsuń
  8. ciężki do wytłumaczenia postronnym jest fenomen tego, czego się tam doświadcza.. i to, że nie będąc wyznawcą o. dyrektora ani żadnym nawiedzonym 'katolem' nadal chce się wracać. najpiękniejsze jest jednak chyba to, że relacje międzyludzkie są tam po prostu prawdziwe.

    cieszę się, że post wrócił, zdjęcia, skład, dźwięk -- klasa.

    OdpowiedzUsuń
  9. Witam Pania bardzo bardzo podobaja sie pani wywiady sa takie proste ale zyciowe pozdrawiam z ZAKOPENEGO mIROSAW

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy